Zespól Amnezja powstał zimą 2003 roku w Piotrkowie Trybunalskim.
Przez pierwsze kilka miesięcy funkcjonował jako trio instrumentalne,
jednak skład dość szybko rozszerzył się o nowego gitarzystę i wokalistę.
W takiej formie, gubiąc co i rusz po drodze perkusistów, zespół dotrwał do maja 2008,
kiedy to grupę opuścił gitarzysta ostatecznie kształtując skład zespołu jako kwartet.
Muzyka Amnezji to zlepek klasycznego rocka i bluesa wyjętego wprost z lat 70 i 80,
podanego w świeżej i energicznej postaci.
Historyjka (bo historią tego jeszcze nie można raczej nazwać) tego zespołu miała swój początek zimą 2003 roku,
kiedy to poszukując w otchłaniach internetu niewiadomo czego, wysłałem maila do pana o nicku 'Nikt',
którego znalazłem poprzez fanclub zespołu Dżem, z takim mniej więcej pytaniem - "grasz na czymś?"
Jak sie okazało - grał! I to na basie. Sytuacja dla Michała i dla mnie (pozostałości po poprzedniej formie Amnezji,
która nie przetrwała nawet roku i o której juz nie pamiętamy) była piękna i klarowna:)
Otóż - Michał grający na basie z konieczności, a marzący o grze na perkusji, mógł wreszcie zająć się tym co lubił,
czyli robieniem hałasu.
Tak więc zaczęliśmy działać - już na pierwszym spotkaniu na żywo z - jak się okazało
Bartkiem - udaliśmy się do MOK-u celem załatwienia jakiejś kanciapy na próby. Łatwo nie było, bo dużo zespołów chciało
tam grać, więc terminarz był napięty. Ale udało nam się wynegocjować jakieś trzy godzinki w tygodniu,
które dzieliliśmy z zespołem Poo Poo Box (twór.. Igora, którego to pana jeszcze nie znaliśmy).
Pierwsze próby były dość - hmmm - specyficzne. W każdym razie, Amnezja miała próbę zaraz po próbie Poo Poo Box,
co sprzyjało Igorowi, bo mógł zostać dłużej i pograć ze swoim bratem (ha! Amnezja integruje rodziny!) i nie tylko,
a i nam sprzyjało, bo było więcej ludzi, więc więcej się działo. No i ktoś wreszcie umiał grać na tej gitarze.. :)
Po mniej więcej 2 miesiącach grania zaczęliśmy odczuwać brak jakiejś 'wydrzymordy', więc zapraszaliśmy znajomych i nieznajomych,
którzy chcieli spróbować swoich sił za mikrofonem. I tak miesiąc marzec przyniósł pewien przegląd młodych wokalistów,
organizowany przez MOK. Poszliśmy z Bartkiem posłuchać (Igor też był, ale incognito) i w pewnym momencie wyszedł
taki dryblas i zaśpiewał Przeżyj to sam. Roztrząsając z Bartkiem temat czy sam to wybrał czy mu kazali, doszliśmy do wniosku,
że mu kazali. Po występie zapytaliśmy, czy nie chciałby zajrzeć na próbę - chciał i tak został na stałe. A na imię mu Ernest :).
Nasze próby - już w pełnym składzie - zaczęły sie kręcić coraz szybciej, wraz z wakacjami pojawiły się pierwsze koncerty,
potem było ich coraz więcej i coraz większych. Było już tak ładnie, może nawet zbyt ładnie, więc musiało się zepsuć -
Michał postanowił odejść. Oczywiście nie miało to związku z żadnymi układami między nami (które do tej pory są myślę
bardzo dobre:>). Michał chyba po prostu lubił bardziej luźne próby, bez szykowania sie na siłę na jakiś koncert i
dopracowywania materiału (to moje domysły:>), więc sposób w jaki sie zmieniły próby mu nie odpowiadał. W każdym razie -
decyzje szanujemy i nie mamy pretensji.
Zabraliśmy się więc do szukania nowego pałkera. Łatwe to nie było, biorąc pod uwagę że miasto mamy nieduże i ludzi,
którzy grają sie raczej zna. Aż po paru dniach intensywnych wycieczek w różne dziwne miejsca, Ernest powiedział,
że on zna takiego jednego z pałkami, czym wprawił nas w osłupienie. Pierwsze pytanie padło - nie mogłeś od razu mówić?
A drugie - masz numer? Dzwoń. No i zadzwonił, przywiał się "Cześć Rafał, tu Ernest", gdy dowiedział się, że rozmawia
jednak z Mateuszem przedstawił mu całą sytuacje i Mateusz zgodził się zajrzeć na próbę. Zachwycony to on nie był na
pierwszym spotkaniu, o czym sam nam później powiedział - "wiecie, na początku jak zadzwoniliście - japa mi sie troche
skrzywiła..:>". No ale na szczęście jakoś uśmieszek mu sie wyprostował i nie zostawił nas w trudnej chwili - zagrał z
nami na Przeglądzie zespołów rockowych w Klubie 66, na którym zajęliśmy 3 miejsce (nie tłumaczymy się - ale po dwóch
wspólnych próbach). Niestety i Mateusz nie zagrzał długo miejsca w zespole. Po niemal dwóch latach wspólnego,
całkiem intensywnego grania postanowił odejść z kapeli.
Ostatni wspólny koncert, to przegląd zespołów muzycznych "Złote Struny 2006" organizowany przez Miejski Ośrodek Kultury w Piotrkowie,
na którym zajęliśmy drugie miejsce oraz Igor został wybrany instrumentalistą przeglądu.
Jako, że historia czasem lubi się powtarzać - przyszło nam znów znaleźć nowego bębniarza. Na szczęście nie musieliśmy
daleko szukać - Bartek grał równolegle w zespole Jabberwock, który niedługo przed odejściem Mateusza niestety zawiesił
swą działalność (miejmy nadzieję, że na krótko). Bartek zapytał Dawida, czy nie chciałby z nami pograć.
Na szczęście chciał, no i jest :) Dołączył do nas jakieś 10 dni przed Sylwestrem 2006, kiedy to mieliśmy
grać w klubie Bogart w Gomunicach - tak więc czasu do przygotowania się i wzajemnego zgrania było mało, ale
daliśmy radę (a dokładniej Dawid dał).
Rok 2007 obfitował w największą do tej pory ilość koncertów, w tym również występ za granicą - Ukraina.
Zostały nagrane dwa dema i własnymi siłami "wydane" jedno z nich - na początku 2008 roku. Wydane w sensie oprawione w
okładki i nadruki na płytach - Demo Vol. 1. W 2008 roku znajdujemy managera - jest to dobry kolega Bartka z akademika - Adamas.
Wszystko jest na najlepszej drodze, więc przychodzi czas na zmiany. Postanawiam odejść z zespołu z kilku powodów -
a następnie wspólnie z chłopakami ustalamy, że będzie to najlepsze rozwiązanie dla Amnezji - tak też się dzieje.
W ciągu naszej krótkiej historyki mieliśmy przyjemność wystąpić na jednej scenie między innymi z TSA, Perfectem,
Pudelsami, Normalsami, Golden Life, Proletaryatem, czy Zalefem. Wszystkie koncerty baardzo miło wspominamy,
chociaż jak wiadomo - były lepsze i gorsze:)
PS. Skąd się wzięła nazwa nie pamiętamy.
głupol