Skład:

Bartek Ćwiek - bas
Igor Ćwiek - gitara
Ernest Staniaszek - wokal, harm.
Dawid Artyszuk - perkusja

Ex-Amnezja:

Dawid Nowak - perkusja
Maciek Szulc - gitara
Mateusz Widera - perkusja
Michał Wawszczyk - perkusja

Rider techniczny:

Plan sceny

W ogóle..

Zespól Amnezja powstał zimą 2003 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Przez pierwsze kilka miesięcy funkcjonował jako trio instrumentalne, jednak skład dość szybko rozszerzył się o nowego gitarzystę i wokalistę. W takiej formie, gubiąc co i rusz po drodze perkusistów, zespół dotrwał do maja 2008, kiedy to grupę opuścił gitarzysta ostatecznie kształtując skład zespołu jako kwartet.

Muzyka Amnezji to zlepek klasycznego rocka i bluesa wyjętego wprost z lat 70 i 80, podanego w świeżej i energicznej postaci.



W szczególe..

Historyjka (bo historią tego jeszcze nie można raczej nazwać) tego zespołu miała swój początek zimą 2003 roku, kiedy to poszukując w otchłaniach internetu niewiadomo czego, wysłałem maila do pana o nicku 'Nikt', którego znalazłem poprzez fanclub zespołu Dżem, z takim mniej więcej pytaniem - "grasz na czymś?" Jak sie okazało - grał! I to na basie. Sytuacja dla Michała i dla mnie (pozostałości po poprzedniej formie Amnezji, która nie przetrwała nawet roku i o której juz nie pamiętamy) była piękna i klarowna:) Otóż - Michał grający na basie z konieczności, a marzący o grze na perkusji, mógł wreszcie zająć się tym co lubił, czyli robieniem hałasu.

Tak więc zaczęliśmy działać - już na pierwszym spotkaniu na żywo z - jak się okazało Bartkiem - udaliśmy się do MOK-u celem załatwienia jakiejś kanciapy na próby. Łatwo nie było, bo dużo zespołów chciało tam grać, więc terminarz był napięty. Ale udało nam się wynegocjować jakieś trzy godzinki w tygodniu, które dzieliliśmy z zespołem Poo Poo Box (twór.. Igora, którego to pana jeszcze nie znaliśmy). Pierwsze próby były dość - hmmm - specyficzne. W każdym razie, Amnezja miała próbę zaraz po próbie Poo Poo Box, co sprzyjało Igorowi, bo mógł zostać dłużej i pograć ze swoim bratem (ha! Amnezja integruje rodziny!) i nie tylko, a i nam sprzyjało, bo było więcej ludzi, więc więcej się działo. No i ktoś wreszcie umiał grać na tej gitarze.. :)

Po mniej więcej 2 miesiącach grania zaczęliśmy odczuwać brak jakiejś 'wydrzymordy', więc zapraszaliśmy znajomych i nieznajomych, którzy chcieli spróbować swoich sił za mikrofonem. I tak miesiąc marzec przyniósł pewien przegląd młodych wokalistów, organizowany przez MOK. Poszliśmy z Bartkiem posłuchać (Igor też był, ale incognito) i w pewnym momencie wyszedł taki dryblas i zaśpiewał Przeżyj to sam. Roztrząsając z Bartkiem temat czy sam to wybrał czy mu kazali, doszliśmy do wniosku, że mu kazali. Po występie zapytaliśmy, czy nie chciałby zajrzeć na próbę - chciał i tak został na stałe. A na imię mu Ernest :).

Nasze próby - już w pełnym składzie - zaczęły sie kręcić coraz szybciej, wraz z wakacjami pojawiły się pierwsze koncerty, potem było ich coraz więcej i coraz większych. Było już tak ładnie, może nawet zbyt ładnie, więc musiało się zepsuć - Michał postanowił odejść. Oczywiście nie miało to związku z żadnymi układami między nami (które do tej pory są myślę bardzo dobre:>). Michał chyba po prostu lubił bardziej luźne próby, bez szykowania sie na siłę na jakiś koncert i dopracowywania materiału (to moje domysły:>), więc sposób w jaki sie zmieniły próby mu nie odpowiadał. W każdym razie - decyzje szanujemy i nie mamy pretensji.

Zabraliśmy się więc do szukania nowego pałkera. Łatwe to nie było, biorąc pod uwagę że miasto mamy nieduże i ludzi, którzy grają sie raczej zna. Aż po paru dniach intensywnych wycieczek w różne dziwne miejsca, Ernest powiedział, że on zna takiego jednego z pałkami, czym wprawił nas w osłupienie. Pierwsze pytanie padło - nie mogłeś od razu mówić? A drugie - masz numer? Dzwoń. No i zadzwonił, przywiał się "Cześć Rafał, tu Ernest", gdy dowiedział się, że rozmawia jednak z Mateuszem przedstawił mu całą sytuacje i Mateusz zgodził się zajrzeć na próbę. Zachwycony to on nie był na pierwszym spotkaniu, o czym sam nam później powiedział - "wiecie, na początku jak zadzwoniliście - japa mi sie troche skrzywiła..:>". No ale na szczęście jakoś uśmieszek mu sie wyprostował i nie zostawił nas w trudnej chwili - zagrał z nami na Przeglądzie zespołów rockowych w Klubie 66, na którym zajęliśmy 3 miejsce (nie tłumaczymy się - ale po dwóch wspólnych próbach). Niestety i Mateusz nie zagrzał długo miejsca w zespole. Po niemal dwóch latach wspólnego, całkiem intensywnego grania postanowił odejść z kapeli. Ostatni wspólny koncert, to przegląd zespołów muzycznych "Złote Struny 2006" organizowany przez Miejski Ośrodek Kultury w Piotrkowie, na którym zajęliśmy drugie miejsce oraz Igor został wybrany instrumentalistą przeglądu.

Jako, że historia czasem lubi się powtarzać - przyszło nam znów znaleźć nowego bębniarza. Na szczęście nie musieliśmy daleko szukać - Bartek grał równolegle w zespole Jabberwock, który niedługo przed odejściem Mateusza niestety zawiesił swą działalność (miejmy nadzieję, że na krótko). Bartek zapytał Dawida, czy nie chciałby z nami pograć. Na szczęście chciał, no i jest :) Dołączył do nas jakieś 10 dni przed Sylwestrem 2006, kiedy to mieliśmy grać w klubie Bogart w Gomunicach - tak więc czasu do przygotowania się i wzajemnego zgrania było mało, ale daliśmy radę (a dokładniej Dawid dał).

Rok 2007 obfitował w największą do tej pory ilość koncertów, w tym również występ za granicą - Ukraina. Zostały nagrane dwa dema i własnymi siłami "wydane" jedno z nich - na początku 2008 roku. Wydane w sensie oprawione w okładki i nadruki na płytach - Demo Vol. 1. W 2008 roku znajdujemy managera - jest to dobry kolega Bartka z akademika - Adamas. Wszystko jest na najlepszej drodze, więc przychodzi czas na zmiany. Postanawiam odejść z zespołu z kilku powodów - a następnie wspólnie z chłopakami ustalamy, że będzie to najlepsze rozwiązanie dla Amnezji - tak też się dzieje.

W ciągu naszej krótkiej historyki mieliśmy przyjemność wystąpić na jednej scenie między innymi z TSA, Perfectem, Pudelsami, Normalsami, Golden Life, Proletaryatem, czy Zalefem. Wszystkie koncerty baardzo miło wspominamy, chociaż jak wiadomo - były lepsze i gorsze:)

PS. Skąd się wzięła nazwa nie pamiętamy.

głupol